Sokolniki były w Średniowieczu monarszą wsią służebną, której ludność świadczyła usługi na rzecz kasztelańskiego grodu w Rudzie. Jakakolwiek najstarsza wzmianka pisana o tej miejscowości pochodzi dopiero z 1380 r., powstanie osady odnieść można jednak do X-XI wieku. Jako miasto pojawiły się Sokolniki dopiero w XVIIIw. Tu właśnie, w siedzibie grodowego starostwa sokolnickiego, na mocy wydanego w Warszawie w dniu 9 VIII 1726r. przez Augusta II przywileju, lokował miasto Józef Aleksander Sułkowski.

 Miasteczko to, położone w pobliżu granicy ze Śląskiem oraz przy głównej drodze wiodącej z Warszawy do Drezna, miało stanowić nadgraniczną rezydencję królewską w czasie podróży z Saksonii do Polski. Stąd też założyciel miasteczka, faworyt Augusta II i pierwszy minister saskiego gabinetu, nazwał je na cześć króla, noszącego w Saksonii imię Fryderyk- Frydrychsztatem. W tej części dzisiejszej wsi, która zwie się "Miasteczko", wybudowany został okazały pałac i założony ogród. Sułkowski własnym kosztem wzniósł kościół i ratusz. Miasto otrzymało prawo magdeburskie, a osiedlających się w nim kupców zwalniano na okres 12 lat od podatków państwowych. Prawa i przywileje miasteczka potwierdzone zostały przez Stanisława Augusta Poniatowskiego w dniu 11VII 1766r.

Wraz z załamaniem się kariery Sułkowskiego na dworze saskim oraz nabyciem przez niego dóbr Leszna i Rydzyny w Poznańskim, następować zaczął stopniowy upadek miasteczka. Kolejni dzierżawcy tej królewszczyzny zmuszali mieszczan do odrabiania pańszczyzny na równi z chłopami. Wskutek ostrej walki klasowej, prowadzonej przez mieszczan przeciwko ciężarom feudalnym, spalone zostały przez komisarza starostwa Jana Będzinskiego przywileje lokacyjne miasteczka. W wyniku ożywienia politycznego w dobie Sejmu Wielkiego przyjęto w dniu 1 VIII 1791 r. do prawa miejskiego całą ludność Sokolnik. Pod koniec XVIII w. zaczęto używać spolszczonej nazwy miasteczka- Frydrychów, lecz ostatecznie, po inkorporacji wsi- ustaliła się jego pierwotna nazwa- Sokolniki. W 1791 r. miasteczko liczyło 126 mieszkańców i 24 domy.

Po bezkrólewiu po śmierci Jana III Sobieskiego nowym królem na osieroconym tronie Polski zasiadł 27 czerwca 1697 roku władca Saksonii Fryderyk August I, znany w Polsce jako August II Mocny. Połączył tym samym dwa kraje: silną gospodarczo Saksonię i chwiejącą się już wówczas Rzeczpospolitą. August II Mocny po objęciu tronu Polski nie zamierzał rezygnować z rządów w Saksonii i zdawał sobie sprawę z tego, że będzie zmuszony do częstych podróży pomiędzy Dreznem a Warszawą. W związku z tym już w 1697 roku zorganizował sprawną komunikację pomiędzy obiema stolicami. Droga wiodła przez Wrocław i jazda z Warszawy do Drezna trwała 14-16 dni1.

1 września o późnych godzinach popołudniowych trwała walka pod małą wioską Nalepa w gm. Czastary. Kompanie Obrony Narodowej (ON) zajmujące pozycje obronne na południowym skraju wsi Parcice opuszczały swoje stanowiska udając się do Sokolnik. Przez całą noc i rano 2 września do swych batalionów w Sokolnikach ściągali żołnierze, którzy brali udział w bitwie pod Nalepą. Rannych odwieziono do szpitala w Sieradzu. Pod wieczór 1 września sztab oddziału wydzielonego opuścił pałac dworski w Walichnowach udając się do leśniczówki w Lututowie1.

Tuż przed wybuchem wojny.

Rok 1939 już od początku był bardzo niespokojny dla mieszkańców nie tylko Sokolnik. W jeden marcowy wieczór pojawiły się na niebie tajemnicze znaki (zorza polarna). Ludzie je oglądali i różnie komentowali. Jedni widzieli postać Chrystusa z krzyżem, inni jakieś złowrogie postacie przepowiadające wojnę. To zjawisko widział również piszący te słowa. Znaki na niebie przepowiadały nadejście nieokreślonego kataklizmu. Wyobraźnia obserwujących nie miała granic.

Nieliczni mieszkańcy, którzy posiadali radia, przeważnie słuchawkowe, a jeszcze mniej liczni na baterie pogrążeni byli odbiorem niepocieszających wiadomości o nieuniknionej wojnie. Dlatego chętnie słuchano tych jedynych wiadomości zbierając się u właścicieli tych przekaźników. Jednym takim miejscem była posesja Ignacego i Wiktorii Dymaczów później Walentego i Stefanii Dymaczów, Władysława i Anny Olszewskich, dzisiejsze posesje nr 3 i 5 – ulica Warszawska.

Tuż przed wybuchem wojny miały miejsce w Sokolnikach manewry wojsk polskich, oglądanie samolotu, który miał lądowisko przy drodze Sokolniki- Zagórze. Rok był bardzo urodzajny. W sierpniu wielu młodych poborowych otrzymało karty powołania do wojska. Były bardzo serdeczne pożegnania, płacz zwłaszcza gdy żegnali się młodzi małżonkowie ze swymi rodzinami. Młodzież organizowano tworząc grupy obserwacyjne mające dyżury na wieżach obserwacyjnych i w lasach. Odbywały się szkolenia na których uczono jak chronić się przed działaniem gazu i zabezpieczać okna przed wypadaniem szyb na skutek wybuchu pocisków i bomb. Bardzo dużo miejsca tym sprawom poświęcały wychodzące gazety.